• makelifeflow

STOP | Kwarantanna, czyli czas refleksji

Aktualizacja: maj 24

Kwarantanna, czyli czas refleksji. Czas spotkania z samym sobą, czas spotkania z Bogiem. Odkąd zaczęłam pracę nad sobą, a początek miało to rok temu, wielokrotnie słyszałam, że 2020 rok będzie rokiem przebudzenia. Ja obudziłam się już wcześniej, natomiast z tych samych źródeł dowiedziałam się, że nie każdy jest gotowy na przebudzenie, a 2020 rok zmusi wszystkich tych, którzy smacznie śpią. Jednak nie będzie to miłe przebudzenie, ze śniadaniem do łóżka i promieniami słońca przebijającymi przez okno. Będzie to raczej zimny prysznic, poranek przepełniony lękiem i negatywnymi emocjami.


Właściwie dlaczego to się dzieje? Dlaczego spotkała nas pandemia?


Bo jako społeczeństwo zawiedliśmy. Zawiedliśmy Boga, zwiedliśmy miejsce, w którym żyjemy i zwiedliśmy bliźniego swego. Trudno nam kochać, łatwo za to nienawidzić. Ciężko nam wyciągać pomocną dłoń, łatwej za to sprzedać kopa, ażeby ktoś upadł. Obrażanie Boga przychodzi nam z łatwością, obrażanie drugiego człowieka przychodzi nam z łatwością. Nie szanujemy pożywienia, które jest nam niezbędne do życia. Nie szanujemy siebie samych. Kiedy i dlaczego tak bardzo zbłądziliśmy i zaczęliśmy kwestionować istnienie ogólnego dobra?

W naszych sercach po prostu zabrakło miłości, a to właśnie ona jest początkiem bliskości z Bogiem.

Naszym zadaniem na ten czas jest oczyścić serce i duszę oraz odblokować się na miłość. Jeżeli jesteś chrześcijaninem to się módl, jeżeli nim nie jesteś to medytuj w ciszy lub z muzyką relaksacyjną. Popełnianie grzechów to rzecz ludzka, natomiast życie w grzechu bez odrobiny pokory czy chęci do zmiany to już inna kwestia. Nic nie było w stanie nas zatrzymać. Tak bardzo liczyły się pieniądze, luksusowe samochody, podróże, markowe ubrania, wygląd, pasje, wykształcenie. I chociaż na pozór dwie ostatnie rzeczy nie są niczym złym, a w zasadzie wszystkie nie są niczym złym to potrafią zrobić z ludzi potworów. Opieranie swojej wartości na rzeczach ze sfery materialnej naszego bytu jest nożem wbitym prosto w nasze serca i duszę. Sami siebie krzywdzimy, krzywdzimy naszą planetę, drugiego człowieka, nadszedł czas by spojrzeć prawdzie prosto w oczy i coś zmienić.


Z przykrością stwierdzam, że trudna sytuacja nie minie dopóki czegoś się z niej nie nauczymy. Dopóki nie nabierzemy szacunku do tego co w życiu jest naprawdę ważne. Zauważcie, że jesteśmy wszyscy ze sobą ściśle powiązani, każdy dla każdego coś znaczy nawet w kontekście gospodarki. Bogaty bez biednego nie zarobi. Sprzedawca, lekarz czy kurier okazują się być bohaterami obecnej sytuacji. Średnia klasa siedzi w domu na home office, artyści stracili możliwość zarobku. Zobaczcie jaka jest dysproporcja między zarobkami, a wagą pewnych zawodów. Chciałabym, aby nie tylko społeczeństwo, a też rząd doszedł do pewnych wniosków podczas tego trudnego dla nas czasu.


O diametralnej zmianie społeczeństwa nawet nie marzę, chociaż jak wiemy cuda się zdarzają. Natomiast wierzę mocno w to, że gdy wreszcie wrócimy do normalności to będziemy bogatsi o pokorę, szacunek i miłość. Obserwowałam od dłuższego czasu to co się dzieje w Polsce i na świecie, kto jest autorytetem dla młodych ludzi, jak bardzo obrażana jest religia przez błędy księży, czyli tylko ludzi którzy są z natury słabi. Obserwowałam jak trudno znaleźć miłość, która będzie chciała czegoś więcej niż tylko fizyczności. Obserwowałam jak wyglądają imprezy w klubach i jak ich przebieg zmienił się na przestrzeni kilku lat. Przekleństwa, narkotyki, używki, seks. Płakałam, bo czułam, że kompletnie nie pasuję do świata, w którym przyszło mi żyć, a los tak chciał, że musiałam w tym wszystkim mniej lub bardziej intensywnie uczestniczyć. Nadszedł czas, gdy to wszystko przestało mieć racje bytu, naszedł czas kiedy mamy tylko siebie lub najbliższe nam osoby, rodzinę i musimy znaleźć w tym jakąś wartość, bo nie wiadomo jak długo to potrwa. Świat się zatrzymał.

Najstarszy zawód świata, czyli prostytucja zaczął mieć straty. Jeśli jeszcze tego nie widzisz, to ja Ci chętnie to uświadomię. Ktoś kto ma wielką moc robi wreszcie porządki na tym świecie, a ja zamiast płakać, dziękuję.

Pokuszę się jeszcze o jedno szczere wyznanie. Gdybym to ja była Stwórcą, nie dopuściłabym do chaosu, który do niedawna jeszcze miał miejsce na świecie. Natomiast Bóg chciał, żebyśmy mieli wolną wolę, możliwość wyboru czy chcemy iść przez życie z nim, czy może samotnie. Co po raz kolejny pokazuje Boga w pięknym świetle, on nie zmusza, nie namawia, nie narzuca. On jest tylko tam, gdzie go chcą, gdzie serce jest otwarte na jego łaskę. Dlatego żaden z nas nie może zmuszać drugiego człowieka do wiary, do swoich poglądów, gardzić tym co czuje i wyznaje. Szanujmy się i pozwólmy każdemu kroczyć własną drogą, nawet jeśli wybrał on inną niż my. Opowiadajmy o swoich doświadczeniach duchowych i wspierajmy się w naszej drodze przez życie, niezależnie od wyznania, koloru skóry, klasy społecznej czy poziomu inteligencji. Wszyscy jesteśmy dziełem i każdy z nas wnosi do tego świata jakąś wartość.


Zatrzymaj się, usiądź, wycisz, weź głęboki oddech, przytul, pomódl się, zapisz w dzienniku, pomedytuj, poćwicz, zjedz zdrowo, wypij zioła, maluj, układaj puzzle, baw się z rodziną, czytaj książki, oglądaj filmy i myśl pozytywnie. I powtórz każdego dnia. Daj swojemu ciału, umysłowi i duchowi odpocząć, zregenerować się, wrócić do domu, który jest w Twoim sercu. Wsłuchaj się w pragnienia jakie osadzone są głęboko w Tobie, nie te powierzchowne generowane przez ego, ale te płynące prosto z serca.


Czas wielkiego postu to czas cierpienia, czas refleksji, czas żalu. Natomiast po nim przychodzi nowe, dobre i dające nadzieję. Dlatego jest to odpowiedni moment, by połączyć żal za to co było i ostatecznie to porzucić oraz pozytywne nastawienie na lepsze jutro. Zachęcam do tworzenia mapy marzeń skoro mamy teraz dużo czasu. Więcej o mapie marzeń postaram się opowiedzieć w kolejnym poście. Wzrastajcie w świadomości, w wierze i w miłości. To jest Wasz czas by stać się lepszym człowiekiem.


Nigdy nie było lepiej choć jest tak źle. Gdy wszyscy się radowali żyjąc w dotychczasowej rzeczywistości, ja dopiero teraz oddycham, pasuje i wróciłam do domu. Nie czułam się zgodna z czasami, w których przyszło mi żyć. Nie potrzebuję tego wszystkiego na czym współczesny człowiek opiera swoją wartość czy swoją sensowność. Nie boję się zmierzyć z ciszą, z domem, z rodziną, bo już wcześniej zrozumiałam co jest ważne i się do tego przygotowałam. Poprzez dbałość o siebie i relacje, które tworzę. Ufam Bogu, że to co się obecnie dzieje na świecie to lekcja, lekcja pokory, o której wszyscy zapomnieliśmy, a tylko dzięki niej nasze serca mogą obfitować w miłość. Dlatego zachęcam w tym trudnym czasie, zostać w domu i pobyć trochę ze sobą. Zapytać serca za czym tęskni albo czego żałuje, że nie zrobiło. Zapisać! I koniecznie wrócić do tych myśli jak chmury przewieje wiatr, a promienie słońca otulą nas.


Kocham, wspieram i dziękuję, że jesteś!

0 wyświetlenia
Zaufaj Bogu & just let things flow!

Blog stworzony z miłości do Ciebie i Świata