• makelifeflow

Instagram, sprzymierzeniec czy wróg?

Czwartek wieczór, może nawet noc, rozmowy przed snem z moim facetem i nasuwa się pewna myśl. Dlaczego mam tak mało energii? Czemu tak szybko tracę zapał, gdy robię rzeczy dla mnie ważne? Nie mogę nieustannie obwiniać chorób tarczycy, bo szczerze mówiąc ostatnio czuję się naprawdę dobrze. Nie mogę znaleźć winnego. Szukam więc przyczyny. I jest! Nadchodzą słowa mojego faceta jak amunicja z jakiejś wysokiej klasy broni. Przemówił.


"Nie chcę być niemiły, ale jesteś przebodźcowana. Cały czas przeglądasz instagram, nie ma z Tobą normalnego kontaktu. Czy naprawdę chcesz żyć życiem innych? Nawet nie wiesz jak bardzo wytracasz energię zaczynając dzień od przeglądania życia innych."


Co ciekawe, miał rację. Dotarło do mnie wtedy, że mam duży problem, być może nawet jestem uzależniona od instagrama. Poczułam, że koniec z tym, że chcę żyć swoim życiem a nie innych, że tak naprawdę nie muszę się stale inspirować tym co inni ludzie udostępniają ze swojego życia. Robię reset!


Usunęłam prawie wszystkie obserwowane przeze mnie osoby. Dzisiaj pierwszy raz nie zaczęłam dnia od przejrzenia nowości na instagramie. Powiedziałam sobie, że nie chce być zniewolona. Nie chcę by cokolwiek miało nade mną kontrolę większą niż ja sama. Nie chcę przeglądać bezsensownie tablicy w social mediach i tracić swojego cennego czasu, który dzisiaj udało mi się spożytkować dużo lepiej niż przez ostanie kilka dni. Napisałam post po bardzo długiej przerwie, chyba nawet po kilkumiesięcznej przerwie. Wcześniej nie miałam chęci, motywacji, determinacji. Dzisiaj poczułam flow i wracam do Was. Pisanie to moja pasja i czuję się jak ryba w wodzie, gdy to robię. Natchnienie przychodzi samo, a gdy słowa przelewam na papier (elektroniczny) czuję, że w sercu tli się iskierka radości. Cieszę się, że mam tak mądrego faceta, który potrafi mi doradzić w tych trudnych tematach, czysto egzystencjonalnych.


Dzisiaj czuję się lekko, wchodzę na wyższe częstotliwości i mam marzenie, by pisać do Was więcej i więcej!


Pamiętajcie, instagram jest dla Was, a nie wy dla instagrama. Ja wrzucam na swój profil treści budzące nadzieję, moje własne przemyślenia czy wzniosłe teksty, unikam jednak pokazywania Wam całego swojego życia, bo czuję, że to mój azyl, coś co chcę mieć tylko dla siebie i moich bliskich.


Natomiast każdy ma prawo traktować tę platformę jak czuje i jak podpowiada mu serce. Pamiętajcie jednak by był to wasz sprzymierzeniec w dążeniu do marzeń, a nie wróg. To od Was zależy co dopuszczacie do swojej duszy i umysłu. To Wy macie kontrolę nad bodźcami, które docierają do waszego wnętrza, dlatego bądźcie czujni i uważajcie by tej kontroli nigdy nie stracić. Karmcie swoje serca i dusze wartościowymi obrazami, pięknymi słowami, życiodajną, pozytywną energią. Nawet, gdy ciężko jest to wszystko dostrzec w naszym otoczeniu, warto po prostu odciąć to co ciągnie nas w dół.


Wróciłam, wolna i pełna energii by tworzyć i żyć pięknie swoim życiem!


"Wolność nie musi polegać na robieniu tego, na co akurat mamy ochotę. Wolnością jest możliwość nierobienia tego, czego nie chcemy, a co niszczy nasze zdrowie i życie, zaburza spokój i czyni nas nieszczęśliwymi." - fragment z książki Agnieszki Maciąg: Słowa mocy

Zaufaj Bogu & just let things flow!

Blog stworzony z miłości do Ciebie i Świata